Nie ma chrześcijaństwa bez modlitwy liturgicznej

19
czerwiec

Mówiąc o duchowości chrześcijańskiej, mówiąc o samym chrześcijaństwie, nie można mówić o nich odrywając je od modlitwy liturgicznej. Są one ze sobą ściśle powiązane. Mówił o tym Papież Franciszek w czasie jednej ze swoich katechez środowych. Mówił: „Nie istnieje zatem duchowość chrześcijańska, która nie byłaby zakorzeniona w celebracji świętych misteriów. Katechizm pisze: „Posłanie Chrystusa i Ducha Świętego, które w sakramentalnej liturgii Kościoła zapowiada, aktualizuje i komunikuje misterium zbawienia, znajduje przedłużenie w modlącym się sercu”.

Cała katecheza Papieża Franciszka:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Wiele razy w dziejach Kościoła pojawiała się pokusa praktykowania chrześcijaństwa przeżyć wewnętrznych, które nie uznaje duchowego znaczenia publicznych obrzędów liturgicznych. Tendencja ta często powoływała się na jej znaczenie duchowe a także na domniemaną większą czystość religijności, która nie zależałaby od zewnętrznych ceremonii, uważanych za bezużyteczny lub szkodliwy balast. Przedmiotem krytyki nie była konkretna forma obrzędu, czy określony sposób celebrowania, lecz sama liturgia. Była to krytyka formy liturgicznej modlitwy.

Istotnie, można znaleźć w Kościele pewne formy duchowości, które nie potrafiły odpowiednio włączać wydarzenia liturgicznego. Wielu wiernych, chociaż sumiennie uczestniczyło w obrzędach, zwłaszcza w niedzielnej Mszy świętej, czerpało pokarm dla swej wiary i życia duchowego raczej z innych źródeł, o charakterze religijnym.

W ostatnich dziesięcioleciach przebyto długą drogę. Punkt krytyczny tego długiego procesu stanowi Konstytucja Sacrosanctum Concilium Soboru Watykańskiego II. Potwierdza ona w sposób pełny i organiczny znaczenie liturgii świętej dla życia chrześcijan, którzy znajdują w niej obiektywne pośrednictwo, jakiego wymaga fakt, że Jezus Chrystus nie jest ideą czy uczuciem, ale żywą Osobą, a Jego Tajemnica – wydarzeniem historycznym. Modlitwa chrześcijan przechodzi poprzez konkretne pośrednictwa: Pismo Święte, sakramenty, obrzędy liturgiczne, wspólnota. W życiu chrześcijańskim nie pomijamy sfery cielesnej i materialnej, ponieważ w Jezusie Chrystusie stała się ona drogą zbawienia. Możemy powiedzieć, że powinniśmy się modlić także ciałem: ciało ma swój udział w modlitwie.

Nie istnieje zatem duchowość chrześcijańska, która nie byłaby zakorzeniona w celebracji świętych misteriów. Katechizm pisze: „Posłanie Chrystusa i Ducha Świętego, które w sakramentalnej liturgii Kościoła zapowiada, aktualizuje i komunikuje misterium zbawienia, znajduje przedłużenie w modlącym się sercu” (n. 2655). Liturgia, sama w sobie, jest nie tylko modlitwą spontaniczną, ale czymś jeszcze bardziej oryginalnym: jest aktem, na którym opiera się całe doświadczenie chrześcijańskie, a więc także modlitwa. Liturgia jest przeżyciem, wydarzeniem, obecnością, spotkaniem, spotkaniem z Chrystusem. Chrystus uobecnia się w Duchu Świętym poprzez znaki sakramentalne: stąd wynika dla nas, chrześcijan, potrzeba uczestnictwa w Bożych tajemnicach. Chrześcijaństwo bez liturgii ośmieliłbym się powiedzieć, że jest chrześcijaństwem bez Chrystusa, bez pełni Chrystusa. Nawet w najbardziej ogołoconym obrzędzie, takim jak ten, który niektórzy chrześcijanie sprawowali i nadal odprawiają w miejscach uwięzienia lub w zaciszu domowym w czasach prześladowań, Chrystus staje się prawdziwie obecny i daje siebie swoim wiernym.

Liturgia, właśnie ze względu na swój wymiar obiektywny domaga się gorliwego sprawowania, aby łaska rozlana w obrzędzie nie uległa rozproszeniu, ale dotarła do życia każdego człowieka. Katechizm wyjaśnia to bardzo dobrze, mówiąc: „Modlitwa uwewnętrznia i przyswaja liturgię podczas i po jej celebracji” (tamże). Wiele modlitw chrześcijańskich nie pochodzi z liturgii, ale wszystkie one, jeśli są chrześcijańskie, zakładają liturgię, to znaczy sakramentalne pośrednictwo Jezusa Chrystusa. Za każdym razem, gdy celebrujemy chrzest, konsekrujemy chleb i wino w Eucharystii lub namaszczamy ciało chorego olejem świętym, obecny jest Chrystus! To On sprawa, to On jest obecny, tak jak wtedy, gdy uzdrowił słabe kończyny chorego człowieka, lub podczas Ostatniej Wieczerzy przekazywał swój testament dla zbawienia świata.

Modlitwa chrześcijanina przyswaja sakramentalną obecność Jezusa. To, co jest dla nas zewnętrzne, staje się częścią nas: liturgia wyraża to nawet w bardzo naturalnym geście spożywania posiłku. Msza św. nie może być tylko „słuchana” – to niewłaściwe wyrażenie „idę wysłuchać Mszy św.”: Msza św. nie może być jedynie wysłuchana, tak jakbyśmy byli jedynie widzami czegoś, co przemija, nie angażując nas. Msza św. jest zawsze celebrowana, i to nie tylko przez kapłana, który jej przewodniczy, ale przez wszystkich chrześcijan, którzy ją przeżywają. Centrum jest Chrystus! My wszyscy, w różnorodności darów i posług, wszyscy włączamy się w Jego, Chrystusa działanie, ponieważ On, Chrystus jest Protagonistą liturgii.

Kiedy pierwsi chrześcijanie zaczęli sprawować swój kult, uczynili to poprzez urzeczywistnianie gestów i słów Jezusa, w świetle i mocy Ducha Świętego, tak aby ich życie, ogarnięte tą łaską, stało się duchową ofiarą składaną Bogu. Takie podejście było prawdziwą „rewolucją”. Święty Paweł pisze w Liście do Rzymian: „proszę was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście dali ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną, jako wyraz waszej rozumnej służby Bożej” (12, 1). Życie jest powołane do tego, by stawać się ofiarą dla Boga, ale nie może się to dziać bez modlitwy, zwłaszcza modlitwy liturgicznej.

Niech ta myśl pomoże nam wszystkim, kiedy idziemy w niedzielę na Mszę św.: idę się modlić we wspólnocie, idę się modlić z Chrystusem, który jest obecny. Gdy idziemy na przykład na celebrację Chrztu św., obecny jest tam Chrystus, który chrzci. „Ojcze, to idea, to sposób mówienia!” – Nie to nie jest sposób mówienia – obecny jest Chrystus, a w liturgii modlisz się wraz z Chrystusem, który jest obok ciebie.